Tiger Balm, ta mała, kieszonkowa maść, która oczyszcza nozdrza jednym ściśnięciem, nie tylko łagodzi bóle mięśni. Jest równie niezbędna w apteczce turystycznej, co w kosmetyczce. Ten krem o miętowym zapachu, tak chwalony przez nasze babcie, nie ujawnił jeszcze pełni swoich możliwości. Może również łagodzić drobne podrażnienia skóry i przynosić ulgę obolałym stopom.
Maść tygrysia, wszechstronny środek
Balsam tygrysi nie wymaga przedstawiania. To podstawowy kosmetyk do pielęgnacji zdrowia. Ta mała buteleczka to must-have, zwłaszcza na spacery i wędrówki o średnim natężeniu. Stosujemy go na nogi obolałe od chodzenia lub ukąszeń owadów. Albo wąchamy go głęboko, aby ułatwić oddychanie podczas lekkiej grypy. Balsam tygrysi, przepisywany przez nasze babcie, które są prawdopodobnie jego najlepszymi ambasadorkami, to skoncentrowane źródło dobroczynnych właściwości. Co więc znajduje się w tym małym szklanym pojemniku, który pozostawia po sobie tak intensywny zapach?
Tiger Balm opiera się na prostej, ale niezwykle skutecznej formule opartej na kamforze, mentolu oraz olejkach eterycznych z goździków, kajeputu i cynamonu. Te aktywne składniki, same w sobie wystarczające do nadania ciału zapachu, słyną ze swoich właściwości pobudzających, rozgrzewających i obkurczających naczynia krwionośne. W kosmetyce ten rodzaj kompozycji ma szczególne znaczenie: działa na mikrokrążenie, pobudza skórę i zapewnia natychmiastowe uczucie świeżości lub ciepła, w zależności od miejsca aplikacji. Tiger Balm, który jest szczególnie korzystny dla naszych dłoni podczas automasażu , to coś w rodzaju „szwajcarskiego scyzoryka” w pielęgnacji. Oto kilka przykładów, które to potwierdzają.
Aby zmniejszyć zapach potu
Chociaż pocenie się jest normalnym, a nawet zdrowym procesem zachodzącym w organizmie, nie zawsze jest przyjemne. Zimą materiały odzieżowe sprawiają, że się pocimy, pomimo regularnego chłodu. Tiger Balm nie tylko „maskuje” ten zapach, ale także reguluje wydzielanie potu. To coś więcej niż doraźne rozwiązanie czy odciągnięcie uwagi – to składnik pochłaniający wilgoć. Pożegnaj się z plamami potu pod jasnymi swetrami!
Dla stóp, które pozostają miękkie bez względu na wszystko
Zimą temperatury często spadają poniżej zera, a stopy odczuwają skutki chłodu. Nawet w dobrych skarpetkach, rajstopach i butach z ociepleniem, nadal widać na nich ślady chłodu. Mimo zaniedbanego wyglądu i desperackiej potrzeby pielęgnacji, ta część ciała, ukryta i schowana w butach, pozostaje w dużej mierze pomijana w pielęgnacji skóry . A podiatrzy są tym po cichu zirytowani.
Aby w końcu rozpieścić swoje stopy tak, jak na to zasługują i amortyzować kroki, nieoceniona jest maść tygrysia (Tiger Balm). Zmiękcza odciski i wygładza skórę, czyniąc ją praktycznie bezbolesną dzięki swojej gęstości. Unikaj jednak stosowania jej na podrażnione miejsca, ponieważ może to pogorszyć stan.
Aby rozluźnić szczękę (i złagodzić rysy)
Związek między napięciem mięśni a rysami twarzy jest często niedoceniany. Stosowany na mięśnie żuchwy, z dala od ust, balsam tygrysi pomaga rozluźnić napięcie związane ze stresem lub bruksizmem. Pośrednim, ale realnym efektem jest bardziej zrelaksowana, mniej zamknięta, wręcz łagodniejsza twarz. Nie jest to zabieg kosmetyczny sam w sobie, ale relaksujący gest widoczny na twarzy.
Środki ostrożności, których nie należy pomijać
Już sam zapach maści Tiger Balm oddaje jej charakter i demonstruje jej moc. Nawet w czasie pandemii COVID-19 podnosi nas na duchu. Choć te wskazówki mogą wydawać się kuszące, maść Tiger Balm pozostaje produktem skoncentrowanym. Nie nadaje się do skóry bardzo wrażliwej i nigdy nie należy jej stosować w pobliżu oczu ani na podrażnioną skórę. Niezbędny jest test płatkowy, a stosowanie powinno być sporadyczne.
Krótko mówiąc, Tiger Balm nie jest przeznaczony tylko dla sportowców wyczynowych. To również podstawowy produkt w łazienkach entuzjastów urody. Ta mała, kompaktowa tubka spełnia oczekiwania, których nie dają inne, bardziej wyszukane tubki. Najlepiej jednak nie nadużywać tej substancji.
