Dobrowolne poruszanie uszami to jedna z tych dyskretnych, a zarazem intrygujących umiejętności. Talent ten, posiadany przez niewielu, jest jednak znacznie częstszy u mężczyzn niż u kobiet. Za tym pozornie nieszkodliwym ruchem kryje się fascynująca historia ewolucji, mózgu i ukrytego potencjału ludzkiego ciała.
Pozostałość po naszych przodkach… wciąż żywa
Jeśli uda Ci się poruszyć uszami, nawet nieznacznie, aktywujesz odruch odziedziczony po naszych naczelnych przodkach. U małp, kotów i psów ruch ten służy precyzyjnemu ukierunkowaniu małżowin usznych w kierunku dźwięku, aby zidentyfikować jego źródło lub przewidzieć zagrożenie. W gęstej dżungli lub dzikim środowisku ta umiejętność stanowiła realną przewagę w przetrwaniu.
U współczesnych ludzi odruch ten utracił swoją pierwotną funkcję. Trzy mięśnie odpowiedzialne za ten odruch – przedni, górny i tylny palec mały – stały się w dużej mierze nieużywane. Mimo to u niektórych osób nadal pozostają one w pełni aktywne. Naukowcy szacują, że bardzo niewiele osób jest do tego zdolnych i nie jest jeszcze jasne, dlaczego ta zdolność jest około trzy razy częstsza u mężczyzn niż u kobiet.
Ciekawość mięśni... czy wiedza o mózgu?
Ten gest może być czymś więcej niż tylko zabawną ciekawostką. Naukowcy sugerują, że może on odzwierciedlać bardziej rozwiniętą formę neuroplastyczności. Innymi słowy, mózgi osób, które potrafią poruszać uszami, mogą być lepiej w stanie utrzymywać, reorganizować lub reaktywować pewne połączenia neuronowe.
Niektóre badania idą jeszcze dalej, sugerując, że ta zdolność może być związana z większą odpornością mózgu po udarze lub urazie. Ten subtelny ruch stałby się wówczas wskaźnikiem elastyczności umysłu, zdolności adaptacji i potencjału regeneracyjnego. To piękna demonstracja wszystkiego, do czego zdolne jest twoje ciało i mózg, czasami nawet nie zdając sobie z tego sprawy.
Wyczyn koordynacji ruchowej
Machanie uszami nie jest tak proste, jak się wydaje. Wymaga bardzo precyzyjnej koordynacji między mózgiem a mięśniami, których większość ludzi nigdy nie używa świadomie. Aby je poruszyć, trzeba aktywować te trzy mięśnie jednocześnie, bez polegania na ruchach twarzy czy szyi.
Nie chodzi więc o anatomię – każdy ma te mięśnie – ale o połączenia nerwowe. U niektórych osób połączenia te pozostały aktywne. U innych po prostu zanikły, ale nie zanikły całkowicie. Dobra wiadomość dla tych, którzy lubią łagodne wyzwania fizyczne.
Dobra wiadomość: możesz się uczyć
Wbrew powszechnemu przekonaniu, ten talent nie jest zarezerwowany dla „genetycznej elity”. Możliwe jest pobudzenie tych uśpionych mięśni. Przed lustrem, skupiając się na okolicy skroni i próbując wywołać choćby najlżejsze drgnięcie, można stopniowo reaktywować ten pradawny ruch.
Kluczem jest cierpliwość, świadomość ciała i powtarzalność. Każdy mikroruch się liczy. I nawet jeśli nie potrafisz sprawić, by uszy drgały jak czujny kot, to i tak stymulujesz świadomość ciała, koordynację i połączenie mózgowo-mięśniowe. To satysfakcjonująca praktyka dla ciała, umysłu i pewności siebie.
Krótko mówiąc, poruszanie uszami może nie uczynić z ciebie superbohatera, ale ten gest doskonale ilustruje ukryte bogactwo twojego ciała. Przypomina nam, że jesteś czymś o wiele więcej niż tym, czego używasz na co dzień, że twój mózg roi się od niezbadanych szlaków neuronowych i że twoje ciało zasługuje na to, by celebrować je w całej jego subtelności.
