To właśnie na takie zwroty odpowiadamy „dziękuję”, spontanicznie schlebiając naszemu ego. Choć w ustach partnera mogą brzmieć jak komplement, nie zawsze są one autentycznie dobre. Należą do słownika narcystycznych oprawców i innych manipulatorów, którzy wykorzystują je jako broń psychologiczną. Te nieszczere komplementy powinny budzić podejrzliwość, a nie zawstydzone uśmiechy.
„Jesteś jedyną osobą, która naprawdę mnie rozumie.”
Kiedy nasz partner szepcze nam tę frazę podczas nocnych zwierzeń lub między kęsami pizzy pochłanianej na nabrzeżu, nasze serce zaczyna bić mocniej, a w brzuchu pojawiają się motyle. Nagle czujemy, że mamy dar słuchania i niezwykłą zdolność empatii. Z pewnością ta fraza działa kojąco na nasze poczucie własnej wartości, ale może też przybierać formę kontroli. To trochę jak „my przeciwko wszechświatowi”. Za tym, co wydaje się wzruszającą deklaracją, może kryć się próba izolacji emocjonalnej, mająca na celu stworzenie emocjonalnej zależności.
„Doskonale mnie uzupełniasz”
Odkąd nasz partner nas poznał, mówi, że w końcu czuje się „pełny”, jakby brakowało mu części jego samego, zanim się poznaliśmy. W zależności od kontekstu i jego przeszłości, to zdanie można postrzegać jako ostateczny dowód miłości, alternatywę dla trudnego „kocham cię”. Czasami osoba ta ma po prostu na myśli: „Wnosisz coś cennego do mojego życia” lub „Tworzymy świetny zespół”.
Jednak to sformułowanie nabiera bardziej niezdrowego wymiaru, gdy sugeruje, że druga osoba jest odpowiedzialna za naszą stabilność lub szczęście. Bycie „niezbędnym” dla dobrego samopoczucia drugiej osoby może stać się ogromnym obciążeniem emocjonalnym i prowadzić do szczególnie duszącej zależności emocjonalnej .
„Nie wiem, co bym bez ciebie zrobił.”
To zdanie, godne komedii romantycznych czy scenariusza Romea i Julii, na pierwszy rzut oka wydaje się nieszkodliwe. Niemal daje nam poczucie wyższości. Czujemy się jak centrum ciężkości partnera, sercem jego życia, jego opoką. Wypowiedziane okazjonalnie, w chwili czułości czy wdzięczności, nie jest powodem do zmartwień. Ale gdy powtarza się regularnie, może nabrać większego znaczenia.
Za tym stwierdzeniem kryje się czasami forma uzależnienia emocjonalnego. Osoba ta nie mówi nam już po prostu, że jesteś dla niej ważny; sugeruje, że nie byłaby w stanie funkcjonować, iść naprzód ani być szczęśliwa bez naszej obecności. Wtedy zostajemy powierzeni dorozumianej misji: być dla niej źródłem radości.
„Nigdy nie czułam czegoś takiego wobec nikogo.”
Po tym zdaniu, które od razu klasyfikujemy jako komplement i chwalimy się nim przed naszymi przyjaciółkami, czujemy się, jakbyśmy byli na szczycie świata. Mamy słodkie poczucie bycia „wyjątkowymi” i rozbudzenia nowych uczuć w drugiej osobie. Jeśli jednak pojawia się ono na bardzo wczesnym etapie związku lub staje się stałym refrenem, z pewnością nie jest to pierwszy raz, kiedy nasz partner to mówi. Zazwyczaj manipulatorzy wykorzystują je, aby lepiej zdewaluować swoją ofiarę. Umieszczają nas na szczycie drabiny, aby łatwiej nas zepchnąć w dół i surowo ukarać, gdy nie dorastamy do tego „ideału”.
„Jesteś inny niż wszyscy”
To dwuznaczny komplement, który przyjmujemy bez narzekania, ale od razu stawia nas w sytuacji rywalizacji z byłymi partnerami. Sprawia, że czujemy się wybrani, „szczęściarze”. Innymi słowy, poznając nas, nasz partner trafił szóstkę w totka. Jednak to określenie, które sugeruje poczucie ekskluzywności, ma dwojakie znaczenie. Jego celem jest przyspieszenie przywiązania i wzmocnienie wizerunku zakochanego dżentelmena.
„Nikt nigdy nie będzie cię kochał tak mocno jak ja.”
To prawdopodobnie jedno z najbardziej problematycznych sformułowań. To jeden z najbardziej rażących przykładów bombardowania miłością , podręcznikowy przykład dla terapeutów par. Za tym nadmiarem miłości często kryje się niepokojący przekaz: wmawianie nam, że ten romans to nasza jedyna szansa na miłość. Jakbyśmy byli żywym alter ego Anastazji z Kopciuszka: to nie jest nawet opcja. To stwierdzenie ma na celu podważenie pewności siebie i zniechęcenie do kwestionowania romansu.
Szczery komplement daje ci wolność. Docenia twoje zalety, nie próbując cię kontrolować, wpędzać w poczucie winy ani zmuszać do odgrywania roli. Fałszywy komplement natomiast jest jak zatruty kielich: na pierwszy rzut oka pochlebny, ale zaprojektowany tak, by wpłynąć na twoje zachowanie. Dlatego czasem warto spojrzeć poza słowa, aby nie dać się zwieść tej wykalkulowanej retoryce.
