Floryda, słynąca ze słońca i łagodnego klimatu, była niedawno świadkiem sceny godnej horroru: legwany spadające z drzew, jakby padał deszcz. To zaskakujące zjawisko jest związane z wyjątkowo silnym mrozem i unikalnymi cechami biologicznymi tych gadów.
Słoneczny stan zmaga się z niezwykłym zimnem
Słoneczny Stan słynie bardziej z plaż i palm niż z mroźnych temperatur. Jednak w ostatnich dniach w niektórych regionach odnotowano wyjątkowo niskie temperatury, znacznie poniżej norm sezonowych. W Orlando termometr spadł nawet do około -4°C, co jest rzadkością w tej części kraju. Ten nagły spadek temperatury wywołał reakcję łańcuchową wśród lokalnej fauny, zwłaszcza legwanów zielonych.
Dlaczego legwany spadają z drzew?
Legwany to gady zmiennocieplne, co oznacza, że całkowicie polegają na temperaturze zewnętrznej, aby aktywować mięśnie i utrzymać funkcje życiowe. Wraz z nadejściem chłodów ich metabolizm znacznie zwalnia. Zapadają wówczas w letarg, bliski całkowitemu bezruchowi.
Usiadłszy na drzewach, by wygrzewać się w słońcu, legwany te nagle tracą zdolność do trzymania się gałęzi, gdy temperatura spada zbyt szybko. W rezultacie zamarznięte spadają na ziemię, tworząc wrażenie prawdziwego „deszczu legwanów”. Spektakl równie zdumiewający, co niepokojący dla miejscowych.
Zobacz ten post na Instagramie
Chwilowa cisza, nie śmiercionośny deszcz
Należy wyjaśnić, że upadki te nie zawsze oznaczają śmierć zwierzęcia. W wielu przypadkach legwany są po prostu sparaliżowane przez zimno. Gdy temperatura wzrasta, niektóre stopniowo odzyskują sprawność ruchową i mogą poruszać się dalej, jakby nic się nie stało. Reakcja ta jest zatem przede wszystkim fizjologiczną odpowiedzią na intensywny stres cieplny, a nie zjawiskiem systematycznie śmiertelnym.
Zjawisko rzadkie, ale już zaobserwowane.
Choć skala tego „deszczu iguany” była imponująca, to nie pierwszy raz, kiedy wystąpił on na Florydzie. Podobne przypadki obserwowano już podczas poprzednich okresów chłodu, ale rzadko przy tak niskich temperaturach i tak słabej widoczności w obszarach miejskich.
W obliczu tej wyjątkowej sytuacji, służby ochrony dzikiej przyrody utworzyły punkty zbiórki. Mieszkańców poproszono o zgłaszanie lub przynoszenie wszelkich nieruchomych legwanów znalezionych na ich podwórkach, ulicach lub w miejscach publicznych. Odzyskano kilka tysięcy zwierząt. Ze względu na brak ochrony, niektóre legwany zostały niestety uśmiercone „zgodnie z przepisami Florydy”, a inne zostały objęte opieką zgodnie z lokalnymi procedurami.
Zobacz ten post na Instagramie
Krótko mówiąc, wydarzenie to przypomina o fundamentalnej prawdzie: ekstremalne wahania klimatu mogą mieć zaskakujący, a czasem spektakularny wpływ na ekosystemy i zamieszkujące je gatunki. Ten „deszcz iguany” to nie tylko „wirusowa ciekawostka”, ale także ilustracja wpływu klimatu na organizmy żywe – i przypomnienie, że równowaga między gatunkami, klimatem i ludźmi pozostaje równie krucha, co fascynująca.
