Macierzyństwo jest często przedstawiane jako czysta błogość, nie pozostawiająca miejsca na wątpliwości i zmęczenie. Dla Ashley James ta wyidealizowana wizja uniemożliwia nam dyskusję o rzeczywistości, której doświadcza wiele kobiet. W wywiadzie dla magazynu Women's Health UK brytyjska prezenterka i autorka apeluje do kobiet, aby zabrały głos i sprzeciwiły się oczekiwaniom stawianym matkom.
Mowa jako akt wolności
Ashley James jest przekonana, że mówienie otwarcie może zmienić sposób myślenia. Według niej „wymiana poglądów między kobietami pozwala nam dekonstruować głęboko zakorzenione idee”, niezależnie od tego, czy dotyczą one wizerunku ciała, macierzyństwa, czy utrzymujących się nierówności. Uważa, że „kobiety, które odważają się wyrażać swoje opinie lub kwestionować ustalone zasady, wciąż wywołują poruszenie”. Jej zdaniem „społeczeństwo, które bardziej ceni kobiety, które mają swobodę myślenia i wyrażania siebie, byłoby również bardziej sprawiedliwe”.
Oddział położniczy daleki od stereotypów
Jednym z tematów najbliższych jej sercu pozostaje macierzyństwo. Ashley James, matka dwójki dzieci, żałuje, że „ten etap życia wciąż zbyt często opisuje się jako doświadczenie wyłącznie satysfakcjonujące”. Według niej rozmowa o zmęczeniu, trudnościach czy sprzecznych emocjach nigdy nie powinna być postrzegana jako brak miłości do dzieci. Wręcz przeciwnie, otwarta rozmowa pozwoliłaby przyszłym matkom podejść do tej przygody z bardziej realistycznymi oczekiwaniami i mniejszym poczuciem winy.
Zobacz ten post na Instagramie
Oczekiwania niemożliwe do spełnienia
Ashley James potępia również „liczne wymagania stawiane matkom”. Zachęca się je do radzenia sobie ze wszystkim, do bycia obecnymi na wszystkich frontach i do kreowania wizerunku doskonałości. Jednak gdy tylko wyrażą potrzebę wsparcia lub napotkają trudności, mogą zostać szybko osądzone. Ta ciągła presja potęguje poczucie winy, które ciąży wielu kobietom. Dla Ashley James „nadszedł czas, aby zaakceptować, że nie ma czegoś takiego jak idealna matka, są tylko różne ścieżki, wszystkie godne szacunku”.
Zerwij etykiety
To zobowiązanie nie jest nowe. W swojej książce „Bimbo” Ashley James poruszyła już kwestię stereotypów, które ograniczają kobiety do sztywnych kategorii. Etykiety takie jak „apodyktyczna” czy „stara panna”, jak twierdzi, przyczyniają się do ograniczania ich wolności i wpływają na to, jak są postrzegane. W swojej książce zachęca każdą kobietę do uwolnienia się od tych etykiet i budowania własnej tożsamości, bez konieczności spełniania oczekiwań innych.
W tej książce Ashley James ujawnia również, że została zgwałcona jako studentka. Dzieląc się swoją historią, wyjaśnia, że otrzymała liczne świadectwa od innych ofiar, co uważa za niezwykle istotne. Według niej „milczenie przede wszystkim chroni sprawców”. Wypowiadając się, ofiary mogą poczuć się mniej odizolowane i pomóc zmniejszyć wstyd, który wciąż towarzyszy tej przemocy.
Apel o bardziej szczerą wymianę zdań
Oprócz własnej historii, Ashley James opowiada się za prostą ideą: „szczere rozmowy mogą zmienić perspektywę”. Niezależnie od tego, czy chodzi o macierzyństwo, zdrowie psychiczne, wizerunek własny czy przemoc, zachęca ludzi do mówienia otwarcie, bez strachu przed osądem.
Ostatecznie przesłanie Ashley James przypomina nam, że wyrażanie emocji, dzielenie się doświadczeniami i kwestionowanie norm nie są oznaką słabości. Wręcz przeciwnie, głosy te przyczyniają się do budowania bardziej otwartego społeczeństwa, w którym każda kobieta może żyć po swojemu, bez konieczności podporządkowywania się jednemu modelowi.
