Na pierwszy rzut oka uwaga wydaje się niewinna. Jednak stwierdzenie „straszysz mężczyzn” wywołuje obecnie liczne reakcje. Coraz więcej kobiet postrzega je mniej jako zwykłą obserwację, a bardziej jako odzwierciedlenie wciąż obecnych oczekiwań społecznych dotyczących kobiecości.
Banalne sformułowanie… ale nie do końca neutralne
W ostatnich miesiącach to wyrażenie ponownie pojawiło się w debacie publicznej, szczególnie promowane przez dziennikarkę i pisarkę Chloé Thibaud. Jego popularność wynika z faktu, że zdaje się ono wyrażać znacznie więcej niż tylko prostą obserwację.
Za ideą „przerażania” wielu dostrzega w rzeczywistości formę nagany. Bycie pewnym siebie, błyskotliwym czy niezależnym nadal byłoby akceptowalne… pod warunkiem, że nie przekracza się pewnych ukrytych granic. Jakby pewność siebie zawsze musiała iść w parze z pewną delikatnością, aby pozostać „akceptowalną”. Ta rozbieżność bezpośrednio odzwierciedla stereotypy płciowe, wciąż głęboko zakorzenione w zbiorowej percepcji.
Kiedy ubezpieczenie staje się „onieśmielające”
Sedno debaty tkwi właśnie w tym: kiedy kobieta jest określana jako „onieśmielająca” lub „przerażająca”, nie zawsze odzwierciedla to jej rzeczywiste zachowanie. Często odzwierciedla to, jak jej zachowanie jest postrzegane przez pryzmat norm społecznych. Badania z zakresu psychologii społecznej pokazują, że kobiety wciąż spotykają się ze sprzecznymi oczekiwaniami. Mogą być zachęcane do osiągania sukcesów, bycia kompetentnymi, bycia widocznymi… a jednocześnie oceniane, jeśli zbytnio odbiegają od tradycyjnych norm kobiecych.
Badanie opublikowane w czasopiśmie „Journal of Experimental Social Psychology” podkreśla, że „błyskotliwość” jest częściej postrzegana jako nietypowa u kobiet niż u mężczyzn. W rezultacie kobiety uważane za wysoce kompetentne mogą czasami spotkać się z odrzuceniem lub krytyką. Innymi słowy, stwierdzenie „odstraszasz mężczyzn” wykracza daleko poza kwestię atrakcyjności. Odzwierciedla ono dynamikę, w której pewne cechy cenione u mężczyzn stają się bardziej ambiwalentne, gdy uosabiają je kobiety.
Zobacz ten post na Instagramie
Dlaczego ta uwaga jest dziś niepokojąca
Powodem, dla którego to sformułowanie wywołuje tak silną reakcję, jest również to, że jest coraz częściej postrzegane jako ukryty nakaz. Pośredni sposób sugerowania, że należy być mniej asertywnym, aby nie „przeszkadzać” innym.
Niektóre głosy, takie jak Chloé Thibaud, wskazują również na pewną ironię w tym pomyśle. W rzeczywistości dane międzynarodowe przedstawiają bowiem zupełnie inny obraz: według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO ) około co trzecia kobieta na świecie doświadczyła przemocy fizycznej lub seksualnej w ciągu swojego życia.
Ten kontrast napędza debatę. „Strach” wspomniany w tym zdaniu nie ma takiej samej wagi, jak strach, którego faktycznie doświadcza wiele kobiet. Stąd u niektórych poczucie odłączenia, a nawet odwrócenia ról.
Przyciąganie, władza i podwójne wiązanie
Ta obserwacja często pojawia się w kontekście związków romantycznych. I właśnie tam nabiera jeszcze bardziej złożonego wymiaru. Badania dynamiki par pokazują, że kobiety nadal mogą być cenione, gdy dodają otuchy, wspierają i potrafią się dostosować. Z drugiej strony, silna autonomia lub duża pewność siebie mogą być czasami postrzegane jako destabilizujące.
To właśnie nazywa się podwójnym wiązaniem: zachęca się cię do bycia niezależną, ale nie przesadnie; pewnej siebie, ale nie do tego stopnia, by sprawiać wrażenie nieprzystępnej; asertywnej, ale bez onieśmielającej. W tym kontekście powiedzenie kobiecie, że jest „straszna”, może stać się społecznie akceptowalnym sposobem zasygnalizowania, że odbiega od oczekiwanej normy.
Ostatecznie to krótkie zdanie działa jak katalizator. Podkreśla ono uporczywą trudność w pełnym zaakceptowaniu kobiecej pewności siebie bez przekształcania jej w problem. Rodzi również pytania o to, jak pewne cechy – ambicja, pewność siebie, wolność – są nadal postrzegane inaczej w zależności od tego, czy uosabiają je mężczyźni, czy kobiety. Coraz więcej kobiet decyduje się dziś nie identyfikować z tą uwagą. Odrzucają ideę bycia bardziej dyskretnymi, „mniejszymi” lub mniej widocznymi, aby sprostać ukrytym oczekiwaniom.
