Być może w pewnym momencie swojej kariery spotkasz bardzo nachalnego, a nawet nachalnego kolegę. Wiesz, takiego, który chodzi za tobą po biurze, zawsze znajdzie sobie partnera i zaprosi cię na drinka, nie po to, by rozmawiać o interesach, ale o miłości. Kiedy formalne rozmowy przeradzają się w flirt, a każde spotkanie przypomina randkę, trudno znaleźć odpowiednie słowa, by powiedzieć: „Nie jestem zainteresowany”. Oto jak wyjść obronną ręką z tego jednostronnego romansu.
Określ, co sprawia Ci dyskomfort
Spędzasz w pracy niemal tyle samo czasu, co w domu. Nawet jeśli starasz się zachować dystans zawodowy i być w pełni uprzejmy, starając się nie zostawiać żadnych okazji, pewna bliskość jest nieunikniona. A czasami wkrada się niejednoznaczność, a relacja zawodowa przeradza się w grę uwodzenia. Kolega, którego widujesz codziennie przez siedem godzin bez przerwy, nie kryje swojego zainteresowania tobą, a jego zachowanie nagle staje się podejrzliwe. Do tego stopnia, że w biurowych plotkach aż huczy od plotek o sekretnym romansie.
Jednak choć co druga para spotyka się w pracy, uczucia nie zawsze są odwzajemnione. Kolega, który ciągle szuka pretekstu, żeby z tobą porozmawiać poza godzinami pracy, który prawi ci komplementy każdego ranka i przynosi ci ekskluzywne ciastka, licząc na odpowiedź, może stać się natarczywy. Nie potrzeba nawet obmacywania ani sprośnych uwag, żeby poczuć się naruszonym w swojej prywatności.
Zacznij od wypisania wszystkich zachowań, które przyprawiają Cię o gęsią skórkę i irytują do tego stopnia, że zamykasz się w łazience. Mogą to być komplementy dotyczące Twojego stroju, niechciany kontakt fizyczny, taki jak dotknięcie ramienia, natrętne SMS-y niezwiązane z pracą czy wielokrotne zaproszenia. Masz swój własny poziom tolerancji i nie ma mowy o minimalizowaniu dyskomfortu ani o tolerowaniu tego, co nie do zniesienia, dla dobra reputacji czy spójności zespołu.
Porozmawiaj szczerze z osobą zainteresowaną.
Być może ten kolega nie zdaje sobie sprawy, że Cię nęka i narusza Twoją przestrzeń osobistą. Tam, gdzie Ty widzisz niezręczny flirt lub nieudane próby romansu, on może widzieć jedynie luźne przekomarzania lub przyjacielskie żarty. Aby wyjaśnić sytuację, wskazana jest krótka rozmowa. Nie ma potrzeby organizowania spotkania kryzysowego ani zapraszania go na formalne spotkanie, zwłaszcza jeśli to dopiero początek flirtu.
Możesz wyrazić swój dyskomfort jego ukradkowymi spojrzeniami, szeptami do ucha i śledzącym cię aż do lunchu. Nie jesteś otwarta na jego zaloty, a twoje uczucia nie podlegają negocjacjom – taka jest prawda. Zacznij od nazwania problematycznego zachowania, bez wdawania się w długie wyjaśnienia. Nie zawracaj sobie głowy eufemizmami ani grzecznościowymi sformułowaniami. Proste: „Chcę, żeby nasza relacja pozostała wyłącznie profesjonalna” czasami wystarczy.
Jeśli mimo twoich początkowych ostrzeżeń i wyraźnego „nie”, ten kolega nie ustąpi i będzie cię dalej adorował, dopóki nie uznasz go za czarującego, będziesz musiała działać bardziej stanowczo i przekazać te donżuanowskie oświadczenia wyższym władzom.
Monitorowanie, kiedy zachowania się utrzymują
Niezależnie od tego, czy są to sugestywne teksty, kompromitujące zdjęcia, e-maile brzmiące jak szekspirowskie deklaracje, czy też zalotne wiadomości, wszystkie te materiały stanowią dowód. Możesz zachować je dla siebie, albo, jeśli atmosfera stanie się przytłaczająca i poczujesz się uwięziony, możesz zgłosić je przełożonym.
Nie chodzi o to, żeby przyczepić podsłuch do kołnierzyka bluzki lub założyć niewidzialną kamerę na marynarkę, ale o to, żeby zebrać niezliczone potknięcia swojego kolegi, zbudować solidne podstawy i wykazać prawdziwość swoich twierdzeń.
Poznaj różnicę między flirtowaniem a nękaniem
Granica między flirtem a molestowaniem jest bardzo cienka . Dla niektórych nieproszony komplement dotyczący figury czy szminki jest po prostu „pochlebny”, ale dla adresatów jest już zbyt mocny. Strona internetowa Paye ta Shnek , która działa na rzecz bezpieczeństwa kobiet i potępia wszelkie formy molestowania, stosowane bezkarnie, stworzyła tabelę przypominającą o podstawowych zasadach zgody i klasyfikującą zachowania niektórych współpracowników według stopnia nasilenia.
Gdy tylko współpracownik zignoruje Twoją odmowę i naruszy fundamentalną zasadę zgody , popełni błąd i narazi się na sankcje, a nawet zwolnienie. Najbardziej postępowe firmy oferują szkolenia „prewencyjne”, które pozwalają identyfikować problematyczne zachowania i uczyć się je rozpoznawać na wczesnym etapie.
Poproś o pomoc, jeśli sytuacja stanie się dla Ciebie przytłaczająca.
Aby uniknąć kłopotów lub konsekwencji zawodowych, kobiety od dawna po cichu znosiły i tolerowały czyny karalne. Mężczyźni byli im wdzięczni za każdą przysługę, jaką im wyświadczyły. Jednak od czasów #MeToo i #BalanceTonPorc nie tolerują już tego i nie chcą przymykać na to oczu.
Daleko im do wyobrażeń i brania pragnień za pewnik, jak niektórzy mawiają, potrafią odróżnić poważne podejście od agresywnego zachowania. Jeśli idziesz do pracy ze ściśniętym żołądkiem, wpadasz w panikę na widok tego natarczywego kolegi, a jego zaloty coraz bardziej przypominają groźby lub zastraszanie, skontaktuj się z działem HR lub poszukaj pomocy w wyspecjalizowanych organizacjach.
Stawianie granic nie oznacza stwarzania problemów ani bycia elementem zakłócającym porządek. W pracy nie masz obowiązku spełniać romantycznych oczekiwań kolegi ani przekształcać swojej odmowy w dyplomatyczny popis.
