Długo spychany do kategorii „kolorów kobiecych”, róż zaczyna teraz zaznaczać swoją obecność w męskiej garderobie. Pudrowy róż, łososiowy, malinowy, a nawet fuksja: występuje w nieskończonych odcieniach i można go nosić z pewnością siebie. A co, jeśli prawdziwym trendem jest po prostu ubieranie się tak, jak się chce?
Różowy nigdy nie miał płci.
„Różowy dla kobiet”, „niebieski dla mężczyzn”: to skojarzenie wydaje się znajome, wręcz oczywiste. Nie jest jednak ani uniwersalne, ani ponadczasowe. Na początku XX wieku niektóre amerykańskie publikacje zalecały chłopcom noszenie różu, uważanego za „bardziej jaskrawy i odpowiedni” kolor w ich garderobie, podczas gdy niebieski był niekiedy kojarzony z większą delikatnością.
Słynny duet różowo-żeński, niebiesko-męski utrwalił się głównie stopniowo w latach 40. i 50. XX wieku. Prosty dowód na to, że kolory nie mają żadnej określonej płci: to społeczeństwa przypisują im znaczenia, a te znaczenia mogą ewoluować.
W rzeczywistości, zanim zachodnia moda męska stała się znacznie bardziej powściągliwa od końca XVIII wieku, mężczyźni z wyższych sfer chętnie nosili kolorowe, haftowane i bogato zdobione stroje. Różowy mógł wówczas sugerować elegancję, wyrafinowanie, a nawet status społeczny.
@jakewarden ja i mój różowy strój przeciwko całemu światu 🎀
Od pudrowego różu po fuksję: każdy znajdzie coś dla siebie.
Dziś róż nie musi już prowokować, by znaleźć swoje miejsce w „męskiej” garderobie. Po prostu wtapia się w garderobę, która coraz częściej stawia na kolory i różnorodne style. Męska kolekcja wiosna/lato 2026 po raz kolejny to potwierdziła, prezentując liczne, delikatne, stonowane odcienie: łososiowy, amarantowy, róż „sól himalajska”… Odcienie, które łatwo zaakceptować, nawet jeśli nigdy nie odważyłeś się na odważny krok.
Na początek wybierz pudrowy róż, przygaszony róż, palisander lub łososiowy. Te odcienie doskonale komponują się z klasycznymi kolorami, takimi jak ecru, szary, brązowy, khaki czy granat.
- Jasnoróżowy T-shirt z surowymi jeansami? Proste i efektowne.
- Pastelowa koszula pod beżową lub granatową marynarką? Elegancja bez sztywnych ramiączek.
- Malinowy sweter z czekoladowymi spodniami? Uzyskasz odważniejszą sylwetkę, ale wciąż łatwą w noszeniu.
A jeśli wolisz przyciągające wzrok stylizacje, nic nie stoi na przeszkodzie, by postawić na jaskraworóżowy. Wystarczą trampki, czapka, skarpetki lub szalik, by dodać odrobinę koloru do bardziej stonowanej stylizacji.
Moda „męska” w końcu może odetchnąć
Być może najciekawszym aspektem tej ewolucji nie jest powrót różu, ale wolność, która się z nim wiąże. Noszenie różu nie mówi nic o twojej osobowości, tożsamości ani męskości. Kolor to kolor: możesz go po prostu lubić.
Niektóre badania analizują, jak ubiór może wpływać na nasze postrzeganie ról płciowych. Badanie przeprowadzone w Japonii sugeruje, że widok większej liczby mężczyzn noszących róż może pomóc w zmniejszeniu pewnych tradycyjnych skojarzeń między kolorami a stereotypami dotyczącymi męskości lub kobiecości. Moda ma zatem realną moc: moc rozluźniania norm, po prostu pokazując, że istnieją niezliczone sposoby ubierania się.
Zatrzymaj dyktaty: noś to, co do ciebie pasuje
Dobra wiadomość jest taka, że nie ma przepisów nakazujących mężczyznom noszenie niebieskiego, czarnego lub szarego, tak jak nie ma obowiązkowych kolorów dla kobiet. Lubisz różowy? Noś go. Wolisz zielony, żółty, fioletowy lub wzory? Noś. Lubisz czerń od stóp do głów? To też jest w porządku.
Moda nie ma płci. To przestrzeń ekspresji, kreatywności i wolności. Nie musi podporządkowywać się stereotypom, nakazom, normom ani nakazom, które mają determinować, co należy nosić.
Róż nie musi „podbijać” męskiej mody; był już tam obecny. Jego rosnąca widoczność to przede wszystkim przypomnienie mile widzianej prawdy: Twoja garderoba należy do Ciebie. Niezależnie od tego, czy to różowy garnitur, łososiowa koszula, pudroworóżowy sweter, czy fuksjowy dodatek, po prostu wybierz to, co lubisz, co Ci pasuje i w czym czujesz się dobrze. Ostatecznie najlepszy dress code to Twój własny.
