Bradley Cooper w końcu rozwiał tajemnicę otaczającą jego twarz. Amerykański aktor, reżyser i producent, gość podcastu „ Smartless ”, odniósł się do plotek o operacjach plastycznych, które od miesięcy krążą w mediach społecznościowych.
Bradley Cooper wychodzi z ciszy
Podczas jego występu w programie prowadzonym przez kanadyjsko-amerykańskiego aktora Willa Arnetta, amerykańskiego aktora, reżysera i producenta Jasona Batemana oraz amerykańskiego aktora i producenta Seana Hayesa, rozmowa szybko zeszła na nieoczekiwany temat: jego wygląd. Will Arnett opowiedział, jak często pytano go, jaki mało znany sekret mógłby wyjawić na temat swojego przyjaciela Bradleya Coopera, biorąc pod uwagę szerzące się spekulacje na temat jego ewentualnego „pójścia pod nóż”. Wtedy wypowiedział zdanie, które podsumowało wszystko: „Wszyscy myślą, że Bradley przeszedł operację, ale ludzie nie wiedzą, że tak nie było”.
„Oczywiście, że nic nie zrobił.”
Will Arnett, niemal zirytowany, upiera się, powtarzając, że „oczywiście, nic nie zrobił”, podczas gdy Jason Bateman kiwa głową na znak zgody. Bradley Cooper potwierdza, że w ostatnich tygodniach obcy ludzie podchodzili do niego, żeby powiedzieć mu, jak dobrze wygląda, czasami sugerując „podejrzaną” zmianę. Aktor ze swojej strony nie zdradza szczegółów dotyczących żadnych zabiegów, nie wspomina o liftingu twarzy, sugerując jedynie, że jego twarz jest efektem czasu, ciężkiej pracy… i postrzegania przez innych.
Plotki, sieci i wizerunek publiczny
Prezenterzy potępili również „nonsens” krążący w internecie – filmy, które analizują jego rzekomą „transformację” niczym oskarżenie przeciwko niemu. W mediach społecznościowych niektórzy ludzie obsesyjnie porównują zdjęcia, przekonani, że prawda kryje się pod innym kątem światła lub za wyblakłą zmarszczką. Odmawiając rozwinięcia tematu, Bradley Cooper wybrał stanowczą, lecz enigmatyczną odpowiedź: zaprzeczył, nie podsycając dodatkowo plotek.
Jak na ironię, mężczyzna, który już w filmie „Maestro” wzbudził kontrowersje za noszenie protezy nosa, po raz kolejny jest oceniany za wygląd, a nie za pracę. Jednak w nowym filmie „Is This Thing On?”, który wyreżyserował, a w którym główną rolę gra Will Arnett, to właśnie jego talent powinien pozostać na pierwszym planie.
