Lily Collins, która zdobyła międzynarodową sławę dzięki serialowi „Emily w Paryżu”, właśnie potwierdziła, że wcieli się w legendarną Audrey Hepburn w nowym filmie, którego akcja rozgrywa się na planie klasycznego filmu „Śniadanie u Tiffany'ego”. Ten film, wciąż bez tytułu, opowie historię kulisów komedii romantycznej z 1961 roku, która od tamtej pory stała się kamieniem węgielnym historii kina i mody.
Lily Collins, „dziedziczka stylu Audrey”
Film będzie oparty na bestsellerowej książce Sama Wassona „Piąta Aleja, 5 rano: Audrey Hepburn, Śniadanie u Tiffany'ego i świt współczesnej kobiety”, która opowiada o genezie filmu i jego wpływie na wizerunek współczesnej kobiety na ekranie. Brytyjsko-amerykańska aktorka, modelka, scenarzystka i producentka Lily Collins nie tylko zagra w filmie, ale również go wyprodukuje.
Lily Collins opublikowała na Instagramie kultowe zdjęcie Audrey Hepburn ze „Śniadania u Tiffany'ego”, ogłaszając tę nowinę, a także wiadomość, w której wyraziła swój długoletni „podziw i uwielbienie” dla ikony Hollywood. Wyjaśniła, że ta rola jest zwieńczeniem „prawie dziesięciu lat pracy” i że czuje się „zaszczycona” i „podekscytowana”, mogąc w końcu o niej opowiedzieć.
Od kilku lat Lily Collins jest regularnie porównywana do Audrey Hepburn, szczególnie ze względu na figurę, duże oczy i styl retro-chic. Nawet jej środowisko zawodowe dostrzegało podobieństwo: jej ojczym, Malcolm McDowell, opisał Lily jako osobę o „trochę Audrey Hepburn” w swojej ekranowej prezencji.
Zobacz ten post na Instagramie
Fani są podzieleni w sprawie obsady
Choć niektórzy widzowie z zadowoleniem przyjęli ten pozornie „oczywisty” wybór, inni kinomani byli znacznie bardziej sceptyczni. Na Reddicie i X (dawniej Twitterze) liczne komentarze chwaliły fizyczne podobieństwo Lily Collins i jej „elegancję”, sugerując, że była jedną z niewielu aktorek zdolnych kontynuować jej tradycję.
Niestety, krytyka jest równie liczna. Niektórzy komentatorzy internetowi uważają, że jej gra aktorska jest „zbyt ograniczona”, by wcielić się w legendę pokroju Audrey Hepburn, i uważają, że jej wizerunek „idealnej dziewczyny”, przywodzący na myśl „Emily w Paryżu”, nie ma głębi wymaganej w filmie biograficznym. Inni posuwają się nawet do określenia jej energii jako „zbyt przebojowej”, co stanowi przeciwieństwo trzeźwości i powściągliwości Audrey Hepburn. Woleliby zobaczyć inną aktorkę, a nawet amerykańską piosenkarkę i autorkę tekstów Arianę Grande, o której niektórzy fani marzyli w tego typu roli.
Lily Collins została obsadzona w roli Audrey Hepburn w filmie opowiadającym o powstawaniu filmu „Śniadanie u Tiffany’ego”
(Źródło: Deadline) pic.twitter.com/ByLFmMBkEY
— DiscussingFilm (@DiscussingFilm) 23 lutego 2026
Między hołdem a ogromną presją
Ten projekt zapowiada się jako prawdziwa sztuka równowagi: celebracja aury Audrey Hepburn bez uciekania się do imitacji. Skupiając się na kulisach kręcenia filmu, a nie na całej historii życia aktorki, film mógłby zaoferować bardziej intymne spojrzenie na powstawanie mitu, od chaotycznych przygotowań po napięcia na planie. Dla Lily Collins wyzwanie jest ogromne: zdobyć serca nawet najbardziej wymagających fanów, jednocześnie wnosząc do roli własną, unikalną wrażliwość.
Podsumowując, chociaż media społecznościowe są już podzielone, jedno jest pewne: ten film biograficzny wzbudza spore zainteresowanie jeszcze przed rozpoczęciem zdjęć, a z pewnością jeszcze większe po premierze.
