Są one przedstawiane jako „normalne”. Słyszysz je powtarzane od dzieciństwa, niczym nieunikniony szum w tle. Jednak za tymi nawykami kryje się przemoc. Na Instagramie Flavie Milsonneau (@flavie.m_tca) udostępniła film, w którym wymieniła osiem typowych sytuacji w życiu kobiet. Doświadczenia, które wiele osób uważa za niegroźne… ale które w rzeczywistości przyczyniają się do systemu ciągłej presji, szczególnie w odniesieniu do ciała i miejsca kobiet w przestrzeni publicznej. Nazwanie ich to już pierwszy krok do ich zniesienia.
1. Zobowiązać się do „zwracania uwagi” przez całe życie
„Uważaj”: na co właściwie? Na swoją spódnicę, dekolt, sposób, w jaki się śmiejesz, chodzisz, mówisz lub wracasz do domu. Ta ciągła czujność z czasem staje się normą. Jednak życie w oczekiwaniu na niebezpieczeństwo lub osąd jest dalekie od nieszkodliwości. To obciążenie psychiczne, uwewnętrznione od najmłodszych lat, ogranicza spontaniczność i wolność kobiet. Uczy cię, że twoje bezpieczeństwo zależy od twojego zachowania, a nie od szacunku innych.
2. Otrzymuj informacje zwrotne na temat swojego ciała
„Schudłaś?” , „Przytyłaś w biodrach” , „Powinieneś uważać na to, co jesz”. Uwagi na temat wyglądu fizycznego często maskują się pod maską troski lub komplementów. Jednak, niezależnie od tego, czy są pozytywne, czy negatywne, sprowadzają twoją wartość do wyglądu. Ale twoje ciało nie jest przedmiotem publicznej debaty. Nie trzeba go oceniać, komentować ani analizować. Należy do ciebie, w całej swojej różnorodności, sile, miękkości, kształtach i zmianach.
3. Pozbawianie się jedzenia, bo „już za dużo zjadłeś”
Ograniczanie się po posiłku, poczucie winy z powodu deseru, rekompensowanie sobie chwili przyjemności jedzenia… te odruchy są tak powszechne u wielu kobiet, że wydają się normalne. Jednak odzwierciedlają one nadszarpniętą relację z jedzeniem, często podsycaną presją z zewnątrz. Jedzenie do syta, delektowanie się jedzeniem, słuchanie swojego ciała: to proste, ale skuteczne działania. Twoje ciało zasługuje na odżywienie, a nie karę.
4. Trwałe żarty na temat wagi podczas rodzinnych posiłków
Słynne „Już cię nie poznajemy” – wypowiedziane między serem a deserem. Ten drobny „żart” na temat twojej sylwetki, kształtu, apetytu. Ponieważ to sprawa rodzinna, powinno być w porządku. Tyle że nie, ten rzekomy humor nie neguje wpływu. Te powtarzające się uwagi kierowane do kobiet (a czasem nie tylko do kobiet) mogą podważać poczucie własnej wartości i wzmacniać przekonanie, że twoje ciało to sprawa zbiorowa. Ale twój wygląd to nie jest temat do śmiechu.
Zobacz ten post na Instagramie
5. Lęk przed wychodzeniem samemu w nocy
Przechodzenie przez ulicę. Mocno ściskanie kluczy w dłoni. Udostępnianie swojej lokalizacji. Ten strach jest często przedstawiany jako uzasadniony odruch ostrożności u kobiet. I nim jest, ale ujawnia też pewną rzeczywistość: przestrzeń publiczna nie jest doświadczana przez wszystkich w ten sam sposób. Kiedy strach staje się zakorzenionym nawykiem, nie jest to po prostu środek ostrożności; to oznaka głębokiej nierównowagi.
6. Słyszenie komentarzy na temat twojego talerza
„Wow, jesteś dobrym jedzonkiem”, „Jesteś pewna, że to wszystko zjesz?”. Ponownie, kontrola jest sprawowana poprzez to, co masz na talerzu. To, co jesz, staje się wyznacznikiem moralnym. Te komentarze wzmacniają przekonanie, że kobieta powinna jeść mało, dyskretnie, nie wywołując poruszenia. A jednak twój apetyt jest całkowicie normalny. Jest żywy, uzasadniony i naturalny.
7. Bycie przerywanym lub ignorowanym z powodu bycia kobietą
Na spotkaniach, debatach, przy stole: zaczynasz zdanie, zostajesz przerwany. Wysuwasz pomysł, mężczyzna go podchwytuje i nagle zyskuje na znaczeniu. To wciąż powszechne zjawisko przyczynia się do tego, że głos kobiet staje się niewidoczny. Bycie wysłuchanym nigdy nie powinno być przywilejem. Twój głos ma tę samą wartość, to samo znaczenie, tę samą legitymację.
8. Poddawanie się wszechobecnym obrazom „idealnego ciała”
Reklamy, media społecznościowe, magazyny: wszędzie promowany jest jeden ideał. Gładka, szczupła, młoda, wyretuszowana. Poprzez ciągłą ekspozycję, ten ideał staje się niewypowiedzianą normą. Jednak prawdziwe piękno jest różnorodne. Istnieje we wszystkich typach sylwetki, rozmiarach, odcieniach skóry, historiach. Odejście od tych nierealistycznych standardów oznacza odzyskanie kontroli nad własną percepcją i poczuciem własnej wartości.
Ostatecznie kluczowe jest to, co podkreśla Flavie Milsonneau: dopóki te sytuacje nie zostaną zidentyfikowane jako problematyczne, nadal będą znoszone w milczeniu. Ubieranie tych doświadczeń w słowa oznacza odmowę ich trywializacji. Oznacza uznanie, że presja wywierana na ciała i zachowania kobiet to nie tylko detale, ale głęboko zakorzenione mechanizmy. Stopniowe odcinanie się od nich oznacza odzyskiwanie przestrzeni, wolności i pewności siebie. Twoje ciało nie jest problemem, który trzeba naprawić. Twoja obecność nie jest błędem, który należy minimalizować. Masz prawo do pełnego istnienia, bez przepraszania.
