Anne Hathaway w imponujący sposób powróciła do serca nowojorskiego tygodnia mody, gdzie ugruntowała swoją pozycję zarówno aktorki, jak i ikony stylu. Na ważnym wydarzeniu gwiazda filmu „Diabeł ubiera się u Prady” pojawiła się w wyrafinowanej czarnej sukni, łączącej dopasowany krój z głębokim dekoltem na plecach i koronkowymi wykończeniami. Kreację dopełniało długie boa z piór i zdecydowanie dramatyczny look.
Sylwetka w stylu high-mod w pierwszym rzędzie
Sukienka Ralpha Laurena, część kolekcji jesień/zima tego domu mody, charakteryzowała się dopasowanym krojem, wysokim, zabudowanym dekoltem i długą, zwiewną spódnicą, podkreśloną strukturowaną czarną koronką. Bogata, lekko prześwitująca tkanina ukazywała przebłysk czarnej tkaniny pod spodem, potęgując zmysłowy efekt i przekształcając strój Anne Hathaway w prawdziwy pokaz mody.
Bardzo rozbudowana gra warstw
Anne Hathaway dodała do tego efektownego dzieła długie boa z piór, owinięte wokół ramion, nawiązujące do teatralnej elegancji ery hollywoodzkiej haute couture. Stylizację dopełniły duże okulary przeciwsłoneczne, czarne buty i elegancka fryzura, tworząc ostry kontrast między ruchem piór, sztywną sylwetką i minimalistyczną prostotą jej twarzy.
Zobacz ten post na Instagramie
Zmodernizowany wizerunek diwy
W tym wydaniu amerykańska aktorka Anne Hathaway zagrała rolę „diwy”, zachowując jednocześnie bardzo współczesny wygląd. Wybór Ralpha Laurena, kwintesencji amerykańskiej marki, nawiązywał również do jej roli ikony mody, będącej połączeniem dawnego Andy'ego Sachsa z silną kobietą panującą nad swoim wyglądem.
Zdjęcia z tego wieczoru, szeroko rozpowszechnione w prasie celebryckiej i modowej, przedstawiały Anne Hathaway otoczoną błyskami fleszy, obserwowaną ze wszystkich stron, co utwierdzało ją w przekonaniu, że jej wybór stroju stał się wydarzeniem samym w sobie. Tą sukienką po raz kolejny udowodniła, że moda to dla niej nie tylko narzędzie promocji, ale prawdziwy język, precyzyjny i asertywny, wyrażany równie skutecznie na czerwonym dywanie, co na ulicach Nowego Jorku.
