W mowie ciała kilka fizycznych sygnałów może zdradzić kłamstwo, ale istnieje jeszcze bardziej przekonujący sposób na wykrycie prób fałszerstwa. Następnym razem, gdy zwątpisz w prawdziwość czyichś słów, spójrz na wygląd jego nosa. Ta nieomylna cecha twarzy to doskonały wykrywacz kłamstw. Naukowcy nazywają to „efektem Pinokia”. Nie trzeba tego wyjaśniać; znasz historię małego drewnianego człowieczka.
Czym jest efekt Pinokia?
Z pewnością pamiętasz tę kultową opowieść o przygodach Pinokia, żywej marionetki stworzonej przez Dżeppetta. Mały chłopiec o bezwładnym ciele i skórze przypominającej korę ma szczególną cechę. Ilekroć odważy się skłamać lub choć trochę nagiąć prawdę, jego nos wydłuża się niczym gałąź odżywiona nawozem. Nie może fałszować swoich opowieści ani upiększać rzeczywistości bez narażania się na konsekwencje i wyrobienia sobie ogromnego nosa, zdolnego utrzymać cały las. Jego kłamstwa są tak oczywiste, jak nos na twarzy, i to nie tylko w przenośni.
Ta bajka Carla Collodiego, zaadaptowana przez Disneya, nie jest tak banalna, jak się wydaje. Autor Pinokia, którego jedynym celem było zabawianie dzieci i usypianie ich, nieumyślnie opisał zjawisko naukowe, będące efektem jego wyobraźni. Hiszpańscy badacze z Uniwersytetu w Granadzie kontynuowali ten wątek, niemal przekształcając Pinokia w podręcznikowy przykład.
Według wyników ich badań , w przypadku kłamliwej mowy lub blefowania, nos ulega transformacji. Nie wydłuża się, bo w przeciwnym razie wszyscy mielibyśmy na jego miejscu trąbę. Zamiast tego, delikatnie puchnie i czerwienieje na czubku, po bokach i wokół oczu. To wystarczyło, by nazwać tę reakcję: efektem Pinokia.
Wyjaśnienie tego ciekawego zjawiska
Naukowcy nie poprzestali na domysłach, aby dojść do tego odkrywczego wniosku. Poddali ciała chętnych oszustów obrazowaniu termicznemu. To narzędzie rejestruje temperaturę ciała w czasie rzeczywistym, niewidoczną gołym okiem. Obrazy mówią same za siebie. Zmysł węchu wydaje się bardziej czerwony niż reszta twarzy. I w przeciwieństwie do Pinokia, który padł ofiarą dość trafnie dobranego zaklęcia, ludzie po prostu podlegają prawom ciała.
Uważa się, że ten „efekt Pinokia”, który pozwala nam przejrzeć kłamstwa i zdemaskować potencjalnych oszustów, wynika ze zmniejszonej aktywności wyspy – części mózgu odpowiedzialnej za świadomość, układ nagrody i regulację temperatury ciała. To trochę jak wewnętrzny termostat przechodzący w tryb gotowości. Krótko mówiąc, usta kłamią, ale ciało mówi prawdę.
Kiedy ciało mówi głośniej niż słowa
Efekt Pinokia nie ogranicza się do prostego obrzęku lub zaczerwienienia nosa. Jest częścią serii mikrofizjologicznych reakcji towarzyszących kłamstwu. Pocenie się , rozszerzone źrenice, wahania tętna i napięcie mięśni to oznaki, że organizm aktywuje się, próbując ukryć prawdę.
Nos z kolei działa jak mimowolny sygnał wzrokowy. Rozszerzenie naczyń krwionośnych, spowodowane stresem związanym z leżeniem, prowadzi do miejscowego zaczerwienienia, a czasem lekkiego obrzęku. Efekt jest subtelny, ale wykrywalny przez kamery termowizyjne lub przez obserwatora przeszkolonego w interpretacji tych sygnałów. Krótko mówiąc, ciało zdradza to, co usta próbują ukryć.
Efekt Pinokia doskonale ilustruje zatem wewnętrzne funkcjonowanie ludzkiego ciała. Podczas gdy policzki rumienią się z nieśmiałości, a usta wydymają w chwilach pożądania, nos jest niezwykle wrażliwy na kłamstwa i zdradza swojego właściciela. Zresztą, kreskówki Disneya stały się niemal słownikiem medycznym. Od kompleksu Kopciuszka po syndrom Dzwoneczka, kultowe postacie z naszego dzieciństwa użyczyły swoich imion różnym dolegliwościom.
