Amerykański ekolog i pisarz Paul Rosolie dokonał wyjątkowego wyczynu, filmując po raz pierwszy plemię amazońskie całkowicie odizolowane od współczesnego świata. Te zdjęcia Nomoles, nakręcone zdalnie w peruwiańskiej Amazonii, ukazują starożytny lud zagrożony przez cywilizację.
Światowa premiera w peruwiańskiej Amazonii
Po 20 latach eksploracji Paul Rosolie zbliżył się na odległość kilkuset metrów do Nomoles, ludu znanego jedynie z niewyraźnych, rozmazanych fotografii. Zdjęcia przedstawiają wojowników uzbrojonych w łuki i strzały, uważnie obserwujących z plaży, w wyczuwalnym napięciu. Po raz pierwszy nikomu nie udało się tego dokonać: „To światowa nowość” – potwierdził Paul Rosolie w niedawnym podcaście.
Napięte, ale spokojne spotkanie
Na filmie rdzenni mieszkańcy przechodzą od nieufności do widocznego odprężenia: ciekawskie spojrzenia, wymiana gestów, a nawet śmiech z dystansu. Amerykański ekolog i pisarz opisuje elektryzującą atmosferę, w której obawiał się salwy strzał, zanim ciekawość wzięła górę nad wrogością. Te Nomoles reprezentują około 200 „niekontaktowanych” grup na całym świecie, głównie w brazylijskiej i peruwiańskiej części Amazonii.
Starożytni ludzie w poważnym niebezpieczeństwie
Żyjąc w całkowitej izolacji, plemiona te nie zdają sobie sprawy z otaczającego je świata. Bezpośredni kontakt może być śmiertelny: nieznane mikroby atakują układ odpornościowy, na który nie wpływają współczesne choroby. Paul Rosolie i inni specjaliści biją zatem na alarm w związku z tym zagrożeniem, ponieważ wylesianie i inwazje zagrażają ich przetrwaniu.
Celem nie jest zachęcanie do filmowania ani zakłócania spokoju, ale raczej dokumentowanie ich istnienia z dystansu i z szacunkiem, aby przypomnieć nam, że nasza planeta wciąż kryje w sobie wiele niezbadanych przestrzeni. Obserwując je bez intruzji, możemy obudzić zachwyt i świadomość: świat jest ogromny, kruchy i daleki od pełnego zrozumienia.
Świadectwo, które wstrząsnęło światem
Te zdjęcia, udostępniane w internecie, wywołują sensację i przypominają nam o zapomnianym istnieniu ludów, zachowanych przez tysiąclecia. Wyczyn amerykańskiego ekologa i pisarza Paula Rosoliego, opisany jako „najbardziej intensywne doświadczenie” w jego życiu, uświadamia pilną potrzebę ochrony tych ostatnich bastionów dzikiej przyrody.
Krótko mówiąc, to mocny apel o uszanowanie ich dobrowolnej izolacji, zanim będzie za późno, aby te starożytne ludy mogły nadal żyć zgodnie ze swoimi tradycjami i we własnym tempie, z dala od zagrożeń ze strony nowoczesności. Obserwowanie z dystansu, dokumentowanie bez zakłócania spokoju, oznacza uznanie, że pewne części świata muszą pozostać nietknięte, nie ze względu na naszą ciekawość, ale dla ich przetrwania i dla bioróżnorodności, którą zachowały przez wieki.
