Amerykańska aktorka Emily Rudd, grająca Nami w aktorskiej adaptacji serialu „One Piece” produkcji Netflix, spotyka się z powtarzającą się krytyką z powodu swojego wyglądu, który uznano za „zbyt mało krągły” do tej roli.
Krytyka „niedostatecznej formy”
Od momentu ogłoszenia obsady w 2023 roku, niektórzy fani krytykowali Emily Rudd za brak „przerysowanych kształtów” Nami z anime/mangi. Nami, ze swoją figurą, jest archetypem dziewczyny pin-up, a niektórzy narzekali, że Emily Rudd nie pasuje do tego wizerunku. Uwagi te utrzymywały się nawet po sezonie 1 (2023) i przed sezonem 2, z komentarzami w stylu: „Ona ma zbyt płaski biust jak na Nami”.
Zobacz ten post na Instagramie
Obrońcy, którzy kontratakują
Na szczęście większość broni Emily Rudd. Wielu wskazuje, że kobiece ciała w anime są nieproporcjonalne i nierealistyczne: „Nigdy nie znaleźlibyśmy aktorki o takich wymiarach bez absurdalnego CGI” – argumentuje jeden z fanów na Reddicie . Sam Eiichiro Oda, autor znanej na całym świecie mangi „One Piece”, poparł ten wybór ze względu na jej „piękną duszę”, a nie wygląd. Inni internauci podkreślają: „Wygląd fizyczny nie ma znaczenia, Nami gra perfekcyjnie – jest inteligentna, silna i psotna”.
Mimo krytyki dotyczącej jej „postaci”, Emily Rudd błyszczy niczym Nami swoją charyzmą i talentem, a wymagający fani chwalą wierną adaptację, w której aktorstwo bierze górę nad nierealistycznymi fantazjami 2D.
