W środku zimy, pośród polarnego chłodu, wyjście z odsłoniętą szyją jest nie do pomyślenia. W tym roku gruby szalik z polaru, przypominający koc, ustępuje miejsca szalikowi Sophie. Ten dodatek, noszony na szyjach skandynawskich kobiet i tworzony przez nasze babcie, to najnowszy hit. Piękny dodatek stylu (i ciepła) do tegorocznych stylizacji.
„Szalik Sophie” – retro alternatywa dla szalika
Czas pożegnać się z grubym, dzianinowym szalikiem . Te otulające, puszyste modele, które opadają kaskadami aż do bioder, odeszły w zapomnienie. Teraz „szalik Sophie” króluje w zimowych stylizacjach, pełniąc funkcję fantazyjnej tarczy. Ten dodatek, który zdaje się skurczyć w praniu i zawiera bardzo mało materiału, zakorzenił się na ramionach najbardziej uwielbianych dziewczyn w sieci.
Po raz pierwszy pojawił się w skandynawskich szafach, „Szal Sophie” jest o wiele bardziej podstawowy i minimalistyczny niż kominy XXL. Jest wręcz przeciwieństwem dużego szalika z frędzlami: zajmuje niewiele miejsca w stylizacjach, ale w żadnym wypadku nie jest niewidoczny. Podczas gdy obszerne szaliki miały tendencję do opadania na nasze płaszcze i nieco niezgrabnie podkreślały sylwetkę, „Szal Sophie” uosabia dyskretny szyk.
Relikt minionej epoki, gdy kobiety wychodziły na mróz bez rajstop, „Sophie Scarf” to nieodłączny element samouczków robienia na drutach. Ten niewielki szalik, czasem noszony na szyi, czasem zawiązany wokół głowy, pełni raczej funkcję dekoracyjną niż praktyczną. To połączenie chusty na głowę i szalika, najlepiej prezentuje się w wersji ręcznie robionej, niczym prezent od babci . Sam „Sophie Scarf” potrafi dodać szyku codziennym stylizacjom.
Zobacz ten post na Instagramie
Mały szczegół, który robi całą różnicę
Szalik „Sophie” nie przytłacza sylwetki, lecz nadaje jej eleganckiej struktury. Zakrywa tylko te części ciała, które tego wymagają, i robi to z niespotykaną finezją. Dzięki spiczastym końcówkom i naturalnie komfortowej tkaninie przypomina wyrafinowany kołnierz. Przywodzi na myśl mieszczański gest wiązania kaszmirowego swetra na markowej koszulce polo. Zainspirowany ponadczasowym, jedwabnym szalikiem w kształcie kwadratu, nieodzownym elementem garderoby, szalik „Sophie” emanuje luksusem.
Dzięki temu prostemu dodatkowi stworzysz iluzję bardziej luksusowego i dopracowanego stroju. Twój look natychmiast nabierze charakteru, co jest niemal niezwykłe zimą, kiedy nawet najlepiej dobrana kurtka puchowa może sprawić, że będziemy wyglądać jak ludzie Michelin. Rustykalny, a zarazem wyrafinowany szalik „Sophie” dostępny jest w kilku kolorach, od elektryzującego błękitu, przez rdzawy pomarańcz, po szmaragdową zieleń. To odrobina witalności, której potrzebują Twoje monotonne stylizacje, jasny punkt w nudnych zestawach.
Złote zasady ujarzmienia „szalika Sophie”
Do noszenia tego miniaturowego swetra nie potrzeba instrukcji. Nie można być tak kreatywnym, jak w przypadku tych niezliczonych szalików, które można wiązać na tysiąc sposobów. To właśnie sprawia, że ukochany szalik „Sophie” jest tak elegancki. Lśni, gdy jest subtelny. Prosty węzeł wokół szyi, lekko luźny, podkreśla jego fakturę i układa się, nie przesadzając. Nie potrzeba skomplikowanych plis: jego siła tkwi w prostocie.
Idealnie wpasowuje się w warstwową stylizację: prosty płaszcz, oversize'owa marynarka czy gruby sweter. Sztuką jest pozwolić mu wystawać na tyle, aby nadać stylizacji strukturę i głębię. Można go również nosić jak krawat, spinając pierścionkiem. Szalik „Sophie” elegancko podkreśla twarz i stanowi miłą alternatywę dla nudnej czapki. Idealny sposób na odzyskanie odrobiny „La Dolce Vita” w środku zimy.
Szalik „Sophie” to wyrazisty dodatek, który z powodzeniem podkreśli Twój look w porze roku, gdy wszystko inne wydaje się nudne. To urocze wykończenie zimowych stylizacji, dodające elegancji przytulnym stylizacjom.
