W środku lata nasze ciała zdobią najpiękniejsze barwy, ale mają też na sobie konstelację spuchniętych guzków, pozostałość po głodnych komarach. Służą one jako spiżarnia dla pewnych znienawidzonych owadów. Pomiędzy kleszczami, które wczepiają się w naszą skórę przy najmniejszej wyprawie do lasu, a komarami, które zakłócają nasze spokojne noce, trudno docenić ten zasłużony odpoczynek. Te repelenty, o przyjemnym zapachu monoi, to najlepsze na rynku środki na spokojne lato, wolne od mikroskopijnych intruzów. Przetestowane w rzeczywistych warunkach i zatwierdzone!
Długotrwałe repelenty, które naprawdę spełniają swoje obietnice
Słońce świeci jasno, ptaki śpiewają od świtu, dni płyną leniwie, bez żadnych przeszkód na horyzoncie… święta wydają się idealne. Tyle że, cóż, kiedy owady dołączają do naszych wycieczek, ich charakter staje się nieco mniej sielankowy. Nie trzeba mieć fobii, żeby się ich bać i popaść w prawdziwą paranoję.
Pomiędzy osami, które bezczelnie dziobią nasze jedzenie i grożą użądleniem za każdym razem, gdy się pojawią, komarami, które przemieniają się w wampiry, gdy tylko zapada noc, i kleszczami czającymi się w wysokiej trawie, powiedzenie „małe robaczki nie jedzą dużych” jest nie do odrzucenia. Dlatego zachowujemy czujność, aby nie wrócić do domu z zaognionymi guzami lub niechcianym gościem na pamiątkę.
Ze swojej strony bojkotuję tradycyjne łapki na muchy i brutalne metody ich zwalczania, takie jak bezlitosne insektycydy. Jestem całkowicie przeciwny okrucieństwu wobec zwierząt. Wolę łagodniejsze podejście: wierzę, że każdy gatunek ma do odegrania swoją rolę na Ziemi. Ponieważ jednak współistnienie jest złożone, zaopatrzyłem się w dwa repelenty opracowane przez szwajcarskie laboratorium Sereni-d .
Marka, znana ze swojego doświadczenia i dążenia do tego, by spokój stał się uniwersalną zasadą, stworzyła te produkty, aby uchwycić to, co najlepsze w lecie. Działają one przez ponad 8 godzin, a ich działanie, ucieleśniając doskonałość naszych szwajcarskich sąsiadów, pozostawia na skórze zachwycający zapach monoi. Wystarczająco silny, by odstraszyć mikroskopijnych intruzów, ale nie naszych bliźnich.

Urzekająca woń, lekka konsystencja… Pięciogwiazdkowe przeżycie
Odkąd pamiętam, repelenty, które do tej pory wkładałam do kosmetyczki, raczej drażniły moje zmysły niż je zachwycały. Czułam się dosłownie jak świeca cytronelowa naturalnej wielkości. Do tego kaszlałam za każdym razem, gdy naciskałam spust, co dowodziło, że formuła nie była najbardziej minimalistyczna na rynku.
Te repelenty na owady marki Sereni-d mają tę zaletę, że pachną tropikami i przywodzą na myśl delikatne, nadmorskie aromaty. Konsystencja jest bardzo przyjemna i bardziej przypomina orzeźwiającą mgiełkę niż produkt o działaniu profilaktycznym. Stosowanie tych repelentów nie jest ani uciążliwe, ani męczące dla węchu, a po prostu gestem dobrego samopoczucia.
Jako zapalony piechur i miłośnik górzystego terenu, mogłem również ocenić ich odporność na pot . Po kilku godzinach stromych wędrówek i wysiłku, naznaczonym niezliczonymi kroplami potu, nie dostrzegłem ani jednego komara. Nie było też żadnych kleszczy wbitych w skórę. Jednak upał ostatnich kilku tygodni szczególnie sprzyjał ich rozmnażaniu.
Naturalna ochrona, która szanuje wrażliwość skóry
Repelenty na kleszcze i komary Sereni-d najlepiej działają razem. Uzupełniają się i są szczególnie przydatne podczas wędrówek po stromych szlakach przez dziewicze lasy lub eksploracji górskich jezior nietkniętych działalnością człowieka.
Dzięki naturalnym składnikom aktywnym, pozyskiwanym bezpośrednio z apteki Matki Natury, można je stosować bezpośrednio na skórę lub ubranie. Nie ma więc potrzeby rozpylania. Te repelenty, przeznaczone dla niemowląt powyżej 6. miesiąca życia, nie podrażniają ran ani nie powodują zaczerwienienia.
Marka Sereni-d, wywodząca się z kraju przypominającego rozległy Ogród Eden, działa w harmonii z naturą, inteligentnie i z rozmysłem. Co więcej, wszystkie produkty Sereni-d są wolne od DEET, permetryny i substancji zaburzających gospodarkę hormonalną. Marka koncentruje się na tym, co najważniejsze, unikając zbędnych chemikaliów.
Oba repelenty bazują na eukaliptusie cytrynowym (Eucalyptus citriodora), naturalnym składniku cenionym za silne właściwości odstraszające. Ten składnik, który zakłóca percepcję owadów, sprawia, że jesteśmy praktycznie niewidzialni dla szkodników. W efekcie czujemy się trochę, jakbyśmy posiadali magiczną broń.


Werdykt: te repelenty stały się codziennymi sprzymierzeńcami
Krótko mówiąc, repelenty Sereni-d stały się jednym z moich letnich niezbędników, pozwalając mi skupić się na majestatycznych krajobrazach klifów, nocnych opowieściach przyjaciół i niczym więcej. Używane podczas wędrówek po szlakach GR, na początku grilla na tarasie, a nawet na plaży, szybko stały się niezbędne dla mojego letniego spokoju ducha.
Przypadkowo czy nie, jedynym miejscem, w którym zapomniałem użyć słynnego sprayu „pschitt”, była moja skóra usiana ukąszeniami komarów, ale reszta ciała nie ucierpiała z powodu tych bezlitosnych stworzeń. To z pewnością jeden z najbardziej uderzających dowodów na ich skuteczność.
Chociaż lato to czas relaksu, marka Sereni-d oddaje hołd temu swobodnemu podejściu, oferując nowatorskie produkty stworzone z myślą o zdrowiu psychicznym. Koniec z powrotem z wakacji ze skórą wyglądającą jak pole bitwy!
Artykuł partnera
